Jedna kreska, anoreksja i starania o dziecko – historia Ewy

ciąża i anoreksja

Mam na imię Ewa. Kilka dni temu skończyłam 30 lat. O dziecku marzyłam od dawna, właściwie zawsze zajmowałam się jakimiś dziećmi, opiekowałam maluchami znajomych.

Niestety w okresie dojrzewania nie akceptowałam siebie i zaczęłam przesadnie się odchudzać.
Przez wiele lat tkwiłam w sidłach anoreksji, doprowadzając swoje ciało do okropnego stanu. Nie miałam okresu, mój organizm nie funkcjonował prawidłowo.
Wczoraj pierwszy raz zobaczyliśmy nasze dzieciątko. Prawdziwego małego człowieczka. Postanowiłam opisać naszą historię, bo wiem, że takie historie podnoszą na duchu wiele kobiet.
_
6 lat temu wyszłam za mąż, lecz mimo to, nadal ukrywałam chorobę przed najbliższymi. Nie pomagały prośby, groźby, płacze i namawianie do leczenia. Wiedziałam, że robię źle, że niszczę siebie, ale anoreksja to nałóg i choroba jak alkoholizm – dopóki chory nie chcę sam z tego wyjść, nic ani nikt nie pomoże.
_
Żyliśmy z dnia na dzień, odkładając rozmowy o dzieciach. Choć coraz trudniej było znieść kolejne informacje o ciążach znajomych i przyjaciół. Każdy ginekolog odsyłał mnie do psychologa, a ja zamiast zabrać się za siebie, czekałam na cud.
_
Wreszcie w zeszłym roku – po odkryciu przez przyjaciółkę mojej choroby – zdecydowałam się na pomoc psychologa. Znaleźliśmy także nową klinikę niepłodności i wspaniałą Panią Doktor, która zawsze w nas wierzyła i nigdy nie oceniała.
_
Zaczęły się próby leczenia hormonami, stymulacje. Moje jajniki powoli ruszyły do pracy. Przeszłam także badanie drożności jajowodów i histeroskopię w związku z obecnością zrostów w macicy. Mąż miał świetne wyniki nasienia, podjęliśmy próby inseminacji. Dwie pierwsze zakończyły się niepowodzeniem, mimo że wszystko wyglądało już prawidłowo.
_
Było nam bardzo trudno, wokół właściwie nie było już pary bez dzieci. Na wszelkich spotkaniach czułam się jak wybrakowana kobieta, jakbym nie miała prawa przekroczyć progu zarezerwowanego tylko dla ciężarnych. W czerwcu nasi przyjaciele, którzy starali się ponad 4 lata, także ogłosili ciąże. Czuliśmy, że zostaliśmy już naprawdę sami. Ja miałam wrażenie, że ktoś wyrwał mi wszystko ze środka i pozostała pustka.
W lipcu czekała nas kolejna inseminacja. Mąż oddał nasienie, po godzinie Pani doktor mnie wezwała mówiąc, że chyba coś musiało się stać ponieważ tym razem wyniki męża są bardzo kiepskie. Okazało się, że to wpływ leczenia sterydowego astmy.
Podjęliśmy jednak próbę zapłodnienia, choć z przekonaniem, że jesienią będziemy próbować dalej.
Po tygodniu czułam się kiepsko, ale zrzucałam winę na pracę i upały. Dotrwałam do poniedziałku, dwa tygodnie po inseminacji zrobiłam rano test.
_

Jedna kreska.

“No tak, jak zwykle” – pomyślałam.
“Za chwilę dostanę okres, i kolejny raz nic z tego”.
Tydzień później planowaliśmy wyjazd w Tatry i tylko ta perspektywa jakoś mnie pocieszała. Jednak w środę nadal nie miałam miesiączki i w czwartek rano powtórzyłam test. Jedna kreska.
Jednak po chwili spojrzałam na płytkę kolejny raz i zobaczyłam niewyraźny drugi paseczek!
Myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej. Siedziałam na łóżku, chowałam i wyciągałam test. Badanie bHCG tego dnia potwierdziło ciążę.
_
_

Po drugiej stronie lustra

=
Myślałam o tych chwilach milion razy. Układałam sobie historię bycia w ciąży każdego dnia. Ale zawsze obawiałam się, że przez błąd młodości i lata głodzenia się nigdy się nie uda. Zmieniłam sposób odżywiania, korzystałam z rad Twojego bloga “towsrodku”, brałam leki, ale bałam się, że nie zasłużyłam na dziecko.
=
Wczoraj byliśmy na drugiej wizycie u ginekologa. Pierwszy raz zobaczyliśmy nasze maleństwo. Wyglądało jak mały człowieczek, machało rączkami. Coś niesamowitego.
=
ZAWSZE będę o tym mówić, że jest to CUD dany od Boga. Jestem przekonana, że leczenie, dieta, stymulacje pomogły, ale to On zdziałał najwięcej.
=
Dziewczyny modlę się codziennie za wszystkie pary, które nadal walczą. Doskonale wiem, jak trudny to czas, jak łatwo wtedy buntować się przeciw wszystkiemu, bluźnić i mieć dość.
Nie poddawajcie się, bo tylko ci, którzy wytrwali – wygrywają!
=
Z pozdrowieniami,
Ewa.
P_20170922_160556_vHDR_On

Tagi:

Related Posts

by
Witaj, nazywam się Ania i tworzę to miejsce z myślą o osobach, które starają się o dziecko i interesują się swoim zdrowiem. Zdrowie to również jedzenie, przepisy i wolny czas. :)
Previous Post Next Post

Comments

    • Marta
    • Listopad 7, 2017
    Odpowiedz

    Dzięki za Twoją historię. Cieszę się waszym szczęściem i życzę wszystkiego dobrego dla całej waszej Trójki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 shares

Kategorie