Mili Czytelnicy,

dziękuję, że jesteście tutaj ze mną. Mój blog o niepłodności, żywieniu i zdrowiu ma już kilka miesięcy. Pamiętam, kiedy zakładałam mój pierwszy blog, który gdzieś tam sobie dogorywa w zapomnieniu, moją główną myślą było poruszanie tematów zdrowia i niepłodności. Nie wiedziałam, jak to zrobić i od czego zacząć, dlatego wolałam nie robić z siebie błazna i mój plan został odłożony w szufladkę o dźwięcznej nazwie “może kiedyś”.

Kiedyś przyszło szybciej, niż mi się wydawało. 2 lata egzystowało w tej szufladce, aby stało się nagle moim pragnieniem i pomysłem na siebie. Podjęłam decyzję o stworzeniu miejsca, którego nie ma w internecie i w którym zacznę poruszać niszę, która początkowo wydawałaby mi się być niszą niszy. Zupełnie błędnie, bo ilość maili, które napisałam/dostałam przez ostatnie pół roku jest ogromna. Niesamowite jest to, jakim darzycie mnie zaufaniem. Naprawdę to doceniam. Staram się mądrze dzielić moją wiedzą i doświadczeniem. W przyszłości rozważam opcję chatu, który byłby aktywny w określonych godzinach na blogu, bo często nie wyrabiam z mailami.

Po co założyłam bloga? Blog o niepłodności, żywieniu i zdrowiu, czy to ma sens?

Blog pozwala łączyć mi moje zainteresowania, pasję i pracę w jedną całość. Od samego początku podchodziłam do tego z pełnym zaangażowaniem i dziś mogę powiedzieć, że naprawdę podąża to wszystko w dobrym kierunku. Na samym początku blog przypominał trochę portal i ten brak osobowości zaczął mnie trochę przytłaczać, bo był bezosobowy, a uważam, że w tym temacie potrzebna jest osobowość, żeby ludzie, którzy spotykają się z tym problemem wiedzieli, że jest ktoś, kto o tym mówi.

Czy blog jest moją pracą?

Od samego początku blog traktuję, jako moją pracę. Docelowo chcę, żeby wszystko co będzie z nim powiązane stanowiło część, albo całość mojej pracy. Jeżeli miałabym się zajmować blogowaniem hobbystycznie, jestem pewna, że nie miałoby to sensu, ponieważ robiłabym to po łebkach i kiedy miałabym wolny czas, którego w przypadku mojej osobowości jest jak na lekarstwo. Ten kto prowadzi bloga wie, jak bardzo czasochłonne jest jego tworzenie, a tworzenie blogów specjalistycznych, to już jest ogromny nakład czasu. Ja obecnie na bloga poświęcam około 8-10h dziennie, a czasami mam wrażenie, że jest to 24h na dobę myślenia, co można zrobić lepiej, co zrobić, co poprawić itp. I pewnie ciężko Wam w to uwierzyć, to nie jest to tylko przeglądanie facebooka, a czasami ogrom pracy nad tekstami, które opracowuje sama i optymalizacją tego czego potrzebujecie. A przy tym, to cały czas doskonalenie siebie i czytanie Pawła Tkaczyka setny raz, bo może znowu coś przeoczyłam i nie zrozumiałam. Tak, nie mam redaktora, korektora, socialmedia ninja, jestem sama i dodatkowo mam zobowiązania wobec mojej rodziny, której potrzeby zawsze stawiam na pierwszym miejscu, a przy tym jestem człowiek z krwi i kości, którego życie nie wygląda jak piękny instagram i pinterest. Jestem głęboko zaniepokojona tym, że czasami wpadają tutaj osoby, które pragną, żebym spędzała nad blogiem 50- 70 godzin tygodniowo całkowicie w ramach wolontariatu, który obecnie właśnie tym jest, bo takie są początki projektów blogowych. Niemniej rozumiem, że takie osoby nie wiedzą, że początki blogowania są naprawdę ciężkie i pierwsze kilkanaście miesięcy okupione są wieloma godzinami pracy za nic, dosłownie za zero, nie ma #milionamonet jak się nielicznym (całe szczęście) wydaje.  I tutaj właśnie dochodzimy do czegoś, bez czego nie da się przetrwać tego okresu – bez satysfakcji i jasno określonych celów nie da się prowadzić bloga. Aby móc tworzyć to miejsce, zdecydowałam wraz z moim mężem, że nasz budżet będzie sporo pomniejszony przez najbliższe 1,5 roku lub więcej. Blogowanie specjalistyczne to praca, jak każda inna. Z wielkim westchnieniem muszę przyjąć takie uwagi na klatę i powtarzać sentencję, która bardzo mi pomaga w konfrontacji z takimi osobami.

Nasza relacja i stosunek do innych, to nic innego, jak odzwierciedlenie naszych lęków, obaw, niespełnionych marzeń i emocji.

Pamiętajcie, że jestem osobą otwartą i pomagam wielu początkującym blogerom, jeżeli chcecie założyć coś swojego, to chętnie Wam podpowiem od czego zacząć. Potrafię w ludziach wykrzesać ich potencjał. Wierzę, że dobro wraca.

Czy blog jest moją pasją?

Owszem. Blogowanie i tworzenie tej strony, rozmowy z Wami i plany na przyszłość dają mi poczucie tego, że moja praca nie idzie na marne i, że to co robię, ma wpływ na ludzkie życie. Taka forma działania daje mi ogromne poczucie spełnienia, bo łącze przy tym przyjemne z pożytecznym. Rok wcześniej prowadziłam innego bloga, który nie dawał mi grama satysfakcji. Miałam wrażenie, że marnotrawię swój potencjał, a zawodowo kieruję się w stronę epoki kamienia łupanego. I pomimo, że mogłabym po pewnym czasie zająć się monetyzacją ówczesnego miejsca, to nie dawałoby mi to niczego poza pieniędzmi. Wiem, to dziwne, ale ja tak nie potrafię i strasznie mnie męczyło tworzenie tamtej strony o niczym. Nie odnajdywałam w niej nic ważnego w mojej ocenie. Moje gesty, odpowiedzi, słowa wsparcia nie są podyktowane tym, że to mój obowiązek i muszę to robić – absolutnie nie. Dla mnie to wewnętrzna potrzeba pomocy innym, którą staram się wpleść w moją pracę. Staram się stworzyć własne perpetuum mobile. Mieć możliwość robienia, jak to ostatnio określiłam  – fajnych rzeczy z fajnymi ludźmi dla innych, wpisanych w działania zawodowe. Dzięki temu, mam poczucie, że robię coś wartościowego, a to napędza całą machinę, wplatając w nią: satysfakcję, pracę, pomoc innym, szczęście, radość, rozwój, kreatywność, doskonalenie i szansę na więcej.

Zdjęcia z twórczych działań nad kampanią #niepłodnosciniewidac tworzonej przez poradnikowe pismo dla osób starających się o dziecko – Chcemy być rodzicami

chcemy być rodzicami 1

13552571_1819677144922930_1321367610_n

Blogowanie to ludzie pełni energii

Zapytaj położną
Chcemy być rodzicami
Doktor Ania 
Niepłodnirazem
Rozmowy o dziecku

Jaka przyszłość tego bloga?

Zaczynając w listopadzie, dałam sobie czas do czerwca. Na co? Na to, że będę widziała i odnajdę możliwość prowadzenia tej strony dalej i odnajdę gałęzie, dzięki którym będę mogła wyjść poza ramy bloga i uczynić go moja pracą. Podchodzę do tego tematu z całym zaangażowaniem, a blog traktuję, jako wizytówkę mojej marki osobistej i medium. Rozumiem, co to znaczy blogować z pasją i ja tą pasję odnalazłam, bo nic nie sprawia mi przyjemności, jak tworzenie tematów, które komuś są potrzebne. Tłumaczenie zagadnień, które komuś poprawiają stan rzeczywisty, kolejne ciąże i Wasze wygrane ze zmianą stylu życia. To uskrzydla, bo to główny (nie jedyny) cel mojego blogowania i pracy. Nie ma nic przyjemniejszego, niż realizacja swoich założeń.

Na bieżąco będę dzieliła się z Wami postępami w realizacji planów na fb i grupach. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się zrealizować ich część. Teraz czeka mnie ogrom pracy. Ich realizacji pozwoli mi na prowadzenie bloga na jeszcze wyższych obrotach oraz pozwoli na dalszy rozwój osobisty i zdobycie nowego doświadczenia, a także stłamszenie mojego introwertyka, na rzecz ekstrawertyka.

Co udało się zrobić?

Udało mi się namówić kilkadziesiąt Pań i Mężczyzn o których wiem (maile) do zmiany stylu życia. Kilkanaście ciąż, kilkaset wskazówek, piękna historia z towsrodku i kilkadziesiąt słów “dziękuję”! Zastanawiam się co może oznaczać, że ktoś jest wpływowym blogerem. I wiecie co? Dla mnie nie ma wartościowszego wpływu, niż wpływ na odmianę czyjegoś życia. Ten blog pokazał, że jest drogowskazem podczas starań o dziecko, a ukoronowaniem tego są postępy, o które Wy musicie również walczyć i zrozumieć, jak dużo leży w Waszych rękach.

Blog zaczął poruszać tematy żywienia i zdrowia nie tylko związanego z płodnosćią, nad wdrożeniem tego bardzo się obawiałam, ale widząc zainteresowanie, nie taki diabeł straszny. Czasami posty żywieniowe cieszą się większym zainteresowaniem niż zdrowotne. A kategoria #przerabiamdarynatury ma swoich stałych czytelników na blogu i na instagramie. Myślą przewodnią pozostają tematy zdrowia, żywienia i niepłodności

Blog o niepłodności, żywieniu i zdrowiu

Techniczna strona

Nadal działam nad rozwiązaniem zagadnienia, że dla wielu z Was niepłodność jest wstydliwym tematem (co jest zrozumiałe), stąd czasami ubolewam nad Waszą małą aktywnością w social mediach. Wiecie, dla blogera lajki za artykuł, który pisał 8 godzin, to taka mała nagroda, jak Oscar dla Leo, czy coś w tym rodzaju. Problem rozwiązuje się na grupach, gdzie trwają żywe dyskusje i chociaż tyle napawa człowieka radością. Wiecie jak to działa, nie lajki, a ludzie, ale jednak jest milusio, jak ktoś się odezwie i doceni.

Tekst z pytaniami, które zadaliście na temat blogowania wrzucę w innym poście, bo strasznie tego dużo. Fajnie, że się chcecie rozwijać. Ja zawsze powtarzam, że trzeba zacząć, nie ważne, czy potraficie pisać, ogarniać wordpressa i social media. Należy się doskonalić, wierzyć w to co się robi, czerpać satysfakcję, uodpornić się na nieprzyjemne sytuacje i komentarze i działać. Przełamywać swoje bariery, mieć plan na siebie i mocno w to wierzyć. Blogowanie posiada również minusy, jak każda praca i to jest to nieuniknione, ale zdecydowanie i tak wszystko wychodzi na plus, przynajmniej dla mnie. Każdy zaczynał od zera, ja również i także miałam chwile zwątpienia.

W krótkim czasie udało mi się stworzyć super społeczność z którą mam kontakt codziennie na grupach, instagramie i facebooku. Linki do grup z zakładce  “społeczność”. Ciekawe co dobrego przyniesie druga połowa roku i mam nadzieję, że będzie to wiele małych Bobasów, zdrowych i szczęśliwych osób, przerabiaczy natury oraz ludzi, którzy cenią sobie zdrowe i smaczne życie.

Dziękuję, że jesteście,

Znajdziesz mnie tutaj:

1. Instagram z przepisami
2. Instagram 
3. Grupy na fb – zakładka społeczność
4. Facebook towsrodku
5. Mail towsrodku@gmail.com
6. Periscope – Anna Mazur