Czekaliśmy na Ciebie 17 lat

 

Mam na imię Dominika i jestem cudem. Kiedyś nie znosiłam swojego imienia, było za długie. Zawsze, jako jedyna w klasie, a czasem w całej szkole. Myślałam, że rodzice nadali mi je z przypadku, ale po prawie dwudziestu latach życia przekonałam się, że w życiu nie ma przypadków.

Moi rodzice poznali się pod koniec lat 60-tych, jako nastolatkowie, to była taka pierwsza miłość, pobrali się w wieku 21 i 23 lat.

*

Ich historia była niezwykła, bo na cud, cud narodzin czekali aż 17 lat wspólnego życia.

*

Jak wytrzymali te wszystkie próby, załamania, rozterki psychiczne, leczenie hormonalne? Nie wiem, bo po moim urodzeniu nikt już nie wracał, do tego, co złe i trudne. Jedyne, co pamiętam to opowieść o drodze, która doprowadziła się do mojego pojawienia się na świecie.

Jak wyglądało leczenie niepłodności 30 lat temu?

Mama regularnie leczyła się u kilku specjalistów ginekologii, miała wykonany szereg badań, z których wynikało, że przyczyna niepłodności jest nieuchwytna, bo fizjologicznie żadnych przeciwskazań nie ma. Wtedy w Polsce aspekt psychologiczny tego problemu nie istniał, dlatego leczenie skupiało się głównie na wywoływaniu owulacji. Jednak wiedza na temat dawkowania hormonów znacznie odbiegała od dzisiejszej. Można powiedzieć, że podawano je jak cukierki, nie bacząc do końca na skutki.

*

Kiedyś, hormony podawano jak cukierki

*

Co wykańczało organizm, po kilku nieudanych próbach – Tata zastał Mamę zalaną łzami, że już im się nie uda, że to nie ma sensu…

Zrezygnowana w poczuciu bezsilności i bycia niepełną – zaczęła temat adopcji. W latach 80-tych in vitro w Polsce nie istniało, a nawet, jeśli to było dostępne dla wybrańców. Liczne wizyty i badania pochłaniały wszystkie oszczędności, a procedury eksperymentalne budziły obawy nawet wśród lekarzy. Tata głęboko wzruszony ogromnym pragnieniem Mamy na posiadania potomka, powiedział, że w takim razie, jeśli jej ciało odmawia posłuszeństwa to już wszystko, co mogli zrobić. Leczenie trzeba zakończyć, ale on nie zgadza się na przyjęcie obcego dziecka, bo czuje, że jeśli ma zostać ojcem to będzie to jego własne. Oddaje to wszystko woli Bożej.

*

Niech się dzieje wola nieba

*

Mama miała 37 lat, a Tata 39 i lekarze nie dawali im zbytnich nadziei, szczególnie, że w badaniach wszystko było w porządku. Wyjechali na wakacje i nie wracali do tematu, aż pod koniec jesieni – Mamę coś tknęło, zaczęła się czuć inaczej i odwiedziła ginekologa. Wracając unosiła się już 2 metry nad ziemią, okazało się, że jest w upragnionej ciąży. Imiona były już wybrane: dla chłopca Bartłomiej, dla dziewczynki Eulalia. Ciąża rozwijała się książkowo i podczas USG okazało się, że będzie mała Lalka.

A imię jej będzie brzmiało…

Rodzina załamała ręce, Babcia chciała przeforsować Ewę, było, blisko, ale Tacie jakoś nie pasowało. Któregoś dnia przyśniło Mu się, że w doniczce wyrasta ziarnko, wszystko się zgadza, ale doniczka, Doniczka? Dominiczka! To było to! Mama zawsze uparta, przystała na tą zmianę wyjątkowo łatwo, a ja?

Nie znosiłam swojego imienia, wszystko się zmieniło po pewnych rekolekcjach organizowanych przez Przymierze Miłosierdzia-bardzo polecam, pozwalają pogodzić się ze swoją historią rodzinną. Podczas modlitwy miałam takie mocne przekonanie w sercu, tak jak Tata oddał Mu całą tą walkę o dziecko. Poczułam, że przyszłam na ten świat po coś i należę do Boga,

*

a moje imię Dominika oznacza należąca do Boga

2-historie-czytelniczek

*

Mama zmarła na raka trzonu macicy

Grudzień to dla mnie szczególny czas, bo zbliża się 7 rocznica śmierci mojej walecznej Mamy. Zmarła na raka trzonu macicy. Podejrzewam, że forsowne leczenie hormonalne mogło się do tego przyczynić. Jednak chcę, aby pamięć o niej przetrwała, bo zawsze wspierała kobiety zmagające się z niepłodnością. Często przy jej grobie spotykam dziewczyny, które zaczynają od słów:

wiesz znałam Twoją Mamę to dzięki jej opowieści postanowiłam, że się nie poddam i teraz mam dzieci.

Żałuję, że mój syn nie poznał swojej niezwykłej Babci, ale okazało się, że począł się dwa lata temu w rocznicę jej śmierci.

Dziękuję z podzielenie się tą wspaniałą historią,
Ania

*


Dominikę znajdziecie na jej blogu, instagramie i facebooku, jako pogromcę mitów medycznych oraz tematów związanych z macierzyństwem. 😉

Facebook – Mama lekarz rodzinny

Instagram – Mama lekarz rodzinny

Blog – Mama lekarz rodzinny

Dominika @mamalekarzrodzinny

Jak lepiej radzić sobie z niepłodnością (9)

 

 

Wejdź na stronę Akademii i skorzystaj z niespodzianek, które przygotowałyśmy dla Ciebie

Polub Akademię na Facebooku

Tagi:

Related Posts

by
Witaj, nazywam się Ania i tworzę to miejsce z myślą o osobach, które starają się o dziecko i interesują się swoim zdrowiem. Zawodowo zajmuję się dietoterapią niepłodności.
Previous Post Next Post

Comments

    • Aga
    • Grudzień 20, 2016
    Odpowiedz

    Piękne ! 🙂

    • Natalia
    • Grudzień 29, 2016
    Odpowiedz

    Dominika to żeńska odmiana imienia Dominik, a św. Dominik jest patronem par starających się o dziecko, kobiet w ciąży, rodzących i dzieci. Jest nawet modlitwa o dziecko do św. DOMINIKA :). Sama jestem mamą Dominika, a jego imię wybrałam nie wiedząc tego co wyżej napisałam, a rok wcześniej urodziłam martwe dziecko. W kolejnej ciąży Bóg ze św. Dominikiem czuwali nad nami!

    • Marta
    • Listopad 3, 2017
    Odpowiedz

    Wspaniały tekst! Serdeczne dzięki 😉 Twoja mama była na pewno wspaniałą kobietą!

    • Safona
    • Luty 13, 2018
    Odpowiedz

    Dominiko, dziękuję za to, co napisałaś. O swojej Mamie, o jej czekania na Ciebie i o swoim imieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

51 shares

Kategorie