Na dole umieszczam komentarze od osób, które leczyły niepłodność i podzieliły się tym  na moim starym blogu. Zapraszam do pierwszej części w której znajdziecie informacje o kosztach leczenia niepłodności.

Leczenie niepłodności. Ile to Was wyniosło – część pierwsza

Leczenie niepłodności. Ile to kosztuje (przykładowy cennik leczenia PCOS w klinice)

Leczenie niepłodności tylko dla bogatych?

***

Wasze historie

***

PCOS. Jestem mamą rocznego brzdąca i staraliśmy się z mężem rok, bez wspomagaczy. A od 10 miesięcy staramy się o kolejną dzidzie:) Jestem po badaniach w klinice na Polnej w Poznaniu i będę zaczynać przygodę z lekami. Luteina na wywołanie miesiączki w użyciu, ale CLO kompletnie na mnie nie działa. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będzie fasolka na usg.  Mało kto rozumie, że mając dziecko leczę się na niepłodność. A Tobie gratuluję z całego serducha.

Beata – naszmalycud.blogspot.com
PCOS

*

Mam PCOS. Czekałam 2,5roku. Bez żadnego leczenia. Nie chciałam jeszcze mieć dzieci. Postanowiliśmy dać sobie czas i poczekać co przyniesie los. I przyniósł. Moj lekarz, specjalista od niepłodności, aż podskoczył z niedowierzania, bo to od niego się dowiedziałam, ze jestem w ciąży na rutynowej wizycie. Ja tez nie wierzyłam. Byłam pewna, ze czeka mnie to wszystko co opisujesz. Ale nigdy się nie stresowałam, bo chciałam jeszcze mieć czas, jeszcze wydawało mi się na wcześnie. I może to podziałało. Brak ciśnienia i stresu. Teraz jestem mama dwójki córeczek.

Rudy lisek
PCOS

*

O PCOS dowiedziałam się o w wieku 18 lat, lekarz na pytanie co to jest odpowiedział dość brutalnie, że nigdy nie będę mogła mieć dzieci. Mimo moich 18 lat, wiedziałam, że kiedyś będę chciała założyć rodzinę i mieć dziecko. Byłam przerażona, nikt mi wtedy nie powiedział, że można to leczyć, rodzicom nie powiedziałam, zostałam z tym sama jak palec.

Po jakimś czasie przyzwyczaiłam się do tego, mimo to zabezpieczaliśmy się z teraz już moim mężem. Po jakimś czasie wyjechaliśmy za granice, próbować życia. Jakie było moje zaskoczenie, gdy dowiedziałam się, ze jestem w ciąży, nie wierzyłam, przecież jestem bezpłodna. Wtedy pojawiły się problemy ok 2 miesiąca silny krwotok, zabrała mnie karetka a ja za sobą zostawiałam krew, nikt nie mógł tego powstrzymać mimo moich błagań, żeby mi pomogli. Wielka ilość krwi i skrzepy, lekarze zalamali ręce, powiedzieli, ze zdarzy się cud jak będę w ciąży i kazali czekać do rana na USG. Położyli mnie do izolatki i zostawili ze swoim cierpieniem sama jak palec. Rano USG nic nie pokazywało, jednak ordynator poprosił ginekologa o USG dopochwowe i ukazało się moje maleństwo. Ciąża była dość ciężka i kilkakrotnie leżałam w szpitalu. Mimo, ze ciąża nie była planowana, córka jest naszym największym szczęściem. Żałuje, że nie poszłam do innego ginekologa szukać pomocy, bo do dziś meczą mnie myśli, że te krwawienie to wina torbieli i gdybym się leczyła nie naraziłabym mojej córeczki na taką walkę. Warto szukać pomocy jak najwcześniej, dziecko to największy dar i cud na całym świecie. Wygrałam z niepłodnością.

Syl
PCOS

*

Prawie 5 lat starań. Po pierwszych 6 nieudanych miesiącach stwierdziłam, że warto na wszelki wypadek porobić badania (w razie jak coś jest nie tak i miałoby to trwać dłużej) U lekarza musiałam powiedzieć, że to już 2 lata inaczej nie zleciliby nam badan, etc. Na pierwszą wizytę w państwowej (darmowej) klinice niepłodności (Szkocja) czekaliśmy prawie 8 miesięcy. W klinice spędziliśmy około 3 lata (wizyty z lekarzem max 1-2 razy do roku, w międzyczasie zrobili mi kilka podstawowych badań krwi (progesteron i badania na rożne przebyte choroby).

W skrócie:

2011 – pierwsza wizyta w klinice (wrzesień/październik) omówienie możliwości i plan działania (usłyszałam, jak się nie uda naturalnie, to zostaje IVF, trochę byłam zdenerwowana, że nie chcą spróbować np. IUI zanim zrobią Invitro. Wytłumaczyli, że szkoda czasu i pieniędzy, że to już nie działa – tak mi powiedzieli.

2012 – druga wizyta, HSG w grudniu (wszystko drożne).
2013 – trzecia wizyta, wiosna.

Lekarka zapytała – “I co tam (…) proszę próbować dalej, a jak pani chce to panią zapisze na IVF, ale trzeba czekać 18 miesięcy.”

 Zgodziłam się, wierząc, że może w tym wyczekującym czasie uda się naturalnie.

2014– wiosna,  poszerzenie szyjki macicy, aby ułatwić IVF. Lato – stymulacja estrogenem i progesteronem, pobranie jajeczek. Zostałam przestymulowana, więc zamrozili połączone 3 dniowe komórki. Jesień (październik – nieudany transfer mrozaczkow).

Jesień (listopad) CUD ciąża naturalna po kilku latach i po nieudanym in vitro. Wygrałam z niepłodnością idiopatyczną.

 

Albinoina
Niepłodność idiopatyczna

*

Znam to na wylot. Diagnoza PCOS, niedoczynność tarczycy, guzki na przysadce mózgowej, hormony w rozsypce totalnej. Gameta Gdynia – nie wiem ile tam zostawiłam pieniędzy przez te 8 miesięcy. Leki , zastrzyki , usg i tak w kółko. Z każdym tygodniem miałam coraz większą depresje. Później związek się rozpadł. Zmiana trybu życia, zgubienie kilku kg. Nadal zażywałam leki, ale bardzo źle po nich czułam, zrezygnowałam z Gamety.

Miesiące mijały i pojawiła się nowa miłość. Od razu uprzedziłam go o swoich chorobach – odparł że, mam mu uwierzyć, że  spełni moje największe marzenie, jak tylko będziemy na to gotowi.  Odstawiłam leki. 3 Październik trafiłam na lekarza w Gdańsku. Okropny bałwan! Chamski, wredny. W mojej głowie cały czas krzyczał głos, że NIE MA SZANS! Następnego dnia dostałam miesiączkę – ostatnią . 6 Grudnia zaniepokojona dziwnymi objawami zrobiłam Betahcg. Pan w laboratorium wydając mi wynik , uśmiechnął się i powiedział “Gratuluje”.Popatrzyłam na karteczkę z której bił po oczach wynik 537,4 ♥. Nie wierzyłam. I do dziś nie wierzę. Moja córcia ma już 22 mies i jest spełnieniem marzeń i naszym największym CUDEM ♥. Na koniec dodam że psychiczne nastawienie to połowa sukcesu, bo jak to mówią ”Jak się chce dziecka to choćbyś tydzień na chłopie siedziała to i tak nie zajdziesz ! A jak nie chcesz to od samego patrzenia się zachodzi 😀 . Pozdrawiam Wszystkie kobietki i życzę zdrowia i dzieci.

Bibi
PCOS, niedoczynność tarczycy, guzki na przysadce mózgowej

*

Dwa lata starań, kilku ginekologów, różne diagnozy min PCOS. Byłam załamana, miałam depresję. Wylałam morze łez. Poszłam do kolejnego ginekologa. Małomówny, nie robił zbędnych nadziei. Po tygodniu badań zlecił laparoskopie, skierował mnie na NFZ. Miałam mieszane odczucia, ale zgodziłam się. Przed operacją modliłam się żeby coś tam znaleźli. Na szczęście okazało się,że winna była moja budowa jajowodów. Zaszłam w ciąże w 1 cyklu. Miałam do pół roku starać się i dopiero wtedy wrócić do ginekologa. Tydzień po spodziewanej miesiączce, tuż przed
30-stymi urodzinami zobaczyłam dwie kreski. Po tygodniu dostałam plamienia, musiałam brać leki na podtrzymanie. Stres, zamiast radości. Ale udało się. Syn ma już 4 lata, druga ciąża w trzecim cyklu starań, również zagrożona i również szczęśliwie donoszona. Drugi syn, niedawno skończył rok. Koszt leczenia na szczęście tylko 1 000 złotych, leków na podtrzymanie nie liczę. Nigdy nie zapomnę jak okropnie się czułam przez te dwa lata, to był koszmar. Kiedy przychodził znienawidzony okres, nie chciało mi się już żyć.

Dori1980
PCOS


Zapraszam Cię na mojego Facebooka i Instagrama

oraz do Grup Wsparcia 

(starania o dziecko, dieta pcos, nadczynność i niedoczynność tarczycy, jestem w ciąży)

TOWSRODKU.PL (5)


Blog ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się na blogu należy skonsultować się z lekarzem.