Mam już tego dosyć! Jak mam przestać myśleć o staraniach #tonieplodna6

TONIEPLODNA

Toniepłodna siedziała wygodnie w swoim fotelu i czytała książkę. Nie mogła jednak się na niej skupić, ponieważ co chwilę jej myśli odpływały w stronę pasków owulacyjnych, które od 10 dnia cyklu robiła co dwie godziny.

Po zrobieniu układa je jeden obok drugiego i przyglądała się im badawczo.

– Czy to cholerne stężenie LH zwiększa się, czy też mam jakieś omamy? – zastanawiała się Toniepłodna, a ukoronowaniem jej zaangażowania było robienie zdjęć pasków i wrzucanie je na grupy wsparcia.

Wiedziała, że te paski po wyschnięciu i tak zmieniają barwę, ale liczyła, że dowie się dzięki temu czegoś więcej, właściwie sama nie wiedziała po co to robi, chyba po to, żeby robić cokolwiek.

Przewinęła kolejną stronę książki, z której nic nie zapamiętała, a kiedyś tak bardzo lubiła czytać. Dziś straciła umiejętność skupiania się na rzeczach innych niż starania o dziecko.

Całym swoim życiem brała udział  w szopce staraniowej.

 

***

Toniepłodna kołysała się wygodnie w hamaku na jednej z mazurskiej wsi, do której wyrwał ją mąż i na której miała odpocząć, uciec od starań.

– Szkoda, że nie mogę wysłać mojego mózgu na wakacje – pomyślała Toniepłodna, bo ten stale jej przypominał, że stara się o dziecko i narzucił na nią tysiąc ograniczeń, które przybliżą ją do zajścia w ciążę.

Odrzuciła radość życia, lampkę wina z mężem, piwo z przyjaciółmi, a nawet sport w drugiej fazie cyklu, pomimo że każdy lekarz mówił jej, że przesadza.

Tych ograniczeń  było więcej i stale odnajdywała nowe.

Wszystko po to, aby wreszcie się udało.

Siedząc na wakacjach, jej myśli były przy staraniach, zasypiała, myśląc o staraniach i budziła się również myśląc tylko o nich. Zastanawiała się, czy seks był w odpowiedniej pozycji i czy nie powinna brać więcej witamin.

Kiedy jadła śniadanie, zastanawiała się, czy wyższa temperatura mogła być objawem owulacji, analizowała paski, temperaturę, dzień cyklu, samopoczucie. Z tego stanu co jakiś czas wyciągał ją mąż, zadając pytania, czy chce herbaty i czy jej smakuje, oraz co będą dziś robić.

Toniepłodna była ciałem ze swoim mężem, ale jej myśli galopowały daleko. Rozbrajały na czynniki  każdy objaw, który mógł zwiastować owulację oraz szykowały plan współżycia na ten miesiąc.

Toniepłodna nie zdawała sobie sprawy, że nie żyje w teraźniejszości. Jej myśli non stop dotyczyły wydarzeń, które jeszcze się nie wydarzyły, prawie cały czas była z nimi gdzieś daleko.  Nijak miało się to do tego, że na wyjeździe było naprawdę miło, że ten hamak był taki wygodny, że mąż stawał na głowie, żeby dobrze się czuła. Zniknęła w niej ciekawość świata i chęć poznawania go.

***

Jak mam zacząć skupiać się na tym, co jest teraz? Jak mam czerpać radość z tego, że siedzę nad jeziorem lub bujam się w hamaku?

Toniepłodna zdecydowała się podjąć próbę medytacji, ponieważ ciężar myśli  i to, że przestała cieszyć się życiem, przytłaczało ją. Szukała już każdego sposobu, aby coś z nimi zrobić.

30 minut błogiego spokoju.

Postanowiła, że spróbuje medytacji, chociaż nie wierzyła, że może jej to pomóc.

Wyszła na pomost i próbowała przez kilka minut skupić się na tafli jeziora. Nie sądziła, że myślenie o niczym może być takie trudne, było jej dobrze. Nie zdawała sobie sprawy, że tyle myśli atakuje jej głowę w każdej minucie jej życia i w końcu odkryła, że musi podjąć próbę nauki skupiania się na tym co jest teraz, bo inaczej będzie cierpieć jej ciało i dusza.

***

Następnego dnia rano obudziły ją te same myśli, ale nie poddawała się. Jedząc śniadanie, starała słuchać swojego męża, rozmawiała o dobrych drożdżówkach, które kupił w sklepie. Smakowała herbaty i przygotowanego przez męża śniadania. Wychodząc na łąkę, myślami była przy zmoczonych przez rosę stopach. Starała się ze wszystkich sił skupić na tym, co jest teraz.

Będzie coraz lepiej – pomyślała.

***

Medytacja to także stan, w którym skupiasz się na tu i teraz, odganiając myśli o sprawach, które były i które będą. Czerpiesz radość z przeżywania teraźniejszości.

W życiu jest wiele rzeczy, które są poza naszą kontrolą. Niepłodność doskonale się do tego zalicza. Możemy jednak wziąć odpowiedzialność za własne stany umysłu i zmienić je na lepsze.

Zgodnie z filozofią buddyjską jest to najważniejsza rzecz, jaką możemy zrobić, a buddyzm uczy, że jest to jedyne prawdziwe antidotum na nasze własne smutki, obawy, lęki, nienawiść i ogólne zamieszanie, które niszczą ludzką kondycję.

więcej na ten temat: Czy medytacja pomoże Ci zajść w ciąże?

Pozostałe części:

1. Jestem w ciąży – słowa, które bolą

2. Seks jak w zegarku

3. Wina się napij, a będziesz w ciąży

4. Wszyscy są w ciąży tylko nie ja!

5. Chcę mieć dziecko tu i teraz

 tonieplodna-2

Related Posts

by
Witaj, nazywam się Ania i tworzę to miejsce z myślą o osobach, które starają się o dziecko i interesują się swoim zdrowiem. Zdrowie to również jedzenie, przepisy i wolny czas. :)
Previous Post Next Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

72 shares

Kategorie