Agnieszka bardzo chciała mieć dziecko, tak bardzo, że momentami wmawiała sobie objawy ciąży. Co miesiąc przed terminem miesiączki wydawało jej się, że tym razem na pewno się udało. Miotały nią różne uczucia. Złość. Wielka złość, poczucie bezradności i niesprawiedliwości. Kiedy pewnego dnia z silnym bólem brzucha trafiła do szpitala, lekarze od razu wykluczyli ciąże – test z krwi był negatywny. Kolejny miesiąc walki z PCOS miał być stracony. Kilka dni później wydarzyło się coś czego nikt się nie spodziewał.

***

Agnieszka swoje starania opisywała na swoim blogu na którego serdecznie Was zapraszam.
Przeczytasz na nim list do nienarodzonego dziecka

***

I nagle zapragnęłam mieć dziecko…

Tak naprawdę od początku planowania wspólnego życia wiedzieliśmy, że od razu po ślubie będziemy chcieli mieć dziecko. Plan był bardzo prosty, jednak już po 3 miesiącach okazało się, że plany ni jak nie idą w parze z ich realizacją. Pierwsza próba nieudana i kilka kolejnych. Raz poroniłam. To była dość wczesna ciąża, a mimo to, bardzo to przeżyłam. Zaczęłam wariować na punkcie dziecka. Posiadanie dziecka stało się moim życiowym celem. Dopiero gdy odpuściłam takie obsesyjne myślenie, sprawy potoczyły się nieco inaczej.

 

Nie wszystko szło po mojej myśli

Rok staraliśmy się o dziecko. Po jednym poronieniu, ponowne próby zajścia w ciążę nie kończyły się sukcesem. Po roku zdecydowaliśmy się na wizytę u specjalisty. Wybraliśmy jedną z najlepszych klinik leczenia niepłodności w Białymstoku, lekarza który pomógł wielu parom. Już na 2 wizycie, po wykonaniu badań o których istnieniu i wpływowi na zajście w ciążę nie miałam pojęcie, przedstawiono mi diagnozę. Zespół policystycznych jajników. Byłam w szoku. Przez 10 lat regularnych wizyt u ginekologa, żaden z poprzednich lekarzy nie zdiagnozował problemu. Na szczęście trafiłam w dobre ręce i po kilku miesiącach leczenia, różnych terapiach, lekach, zastrzykach i monitoringowi cyklu zobaczyłam wymarzone dwie kreski.

Kiedy test wciąż pokazywał jedną kreskę

Bardzo chciałam mieć dziecko, tak bardzo że momentami wmawiałam sobie jej objawy. Co miesiąc, przed terminem miesiączki wydawało mi się, że tym razem na pewno jestem w ciąży. Czułam się jakbym w niej była, miałam urojone objawy. Tak bardzo chciałam mieć dziecko, że moja psychika w pewnym momencie chyba w to uwierzyła, a ciało jej słuchało. 🙂

Miałam ogromne wsparcie w mężu, siostrze, mamie, przyjaciółce.  Nie byłam z tym sama, tak naprawdę bez nich chyba bym sobie nie poradziła, nie dałabym rady walczyć. To mój mąż wręcz kazał mi zadzwonić do kliniki i umówić nas na pierwszą wizytę, bo i z tym zwlekałam długo. Bałam się diagnozy, bałam się, że zapadnie wyrok…

Po każdej nieudanej próbie byłam zła na cały świat. Innym udaje się od razu, a nam nie. Najbardziej przeżywałam wiadomości o porzuconych, skrzywdzonych noworodkach, to było cholernie niesprawiedliwe…

Dlaczego tak bardzo chciałaś być mamą?

Kocham dzieci, od zawsze marzyłam o dziecku. Czułam bardzo silny instynkt macierzyński. Gdy poznałam mojego męża, wiedziałam, że dziecko będzie spełnieniem naszych marzeń. Starania zaczęliśmy od razu po ślubie. 2 lata po, przyszły na świat nasze dzieci i dopełniły nasze uczucie do granic możliwości. Niektórym może wydawać się, że nasz okres starań to nic, w porównaniu z latami starań innych par. Dla mnie każdy nieudany cykl był czasem straconym i bolesnym ciosem.

Jak starałaś się pogodzić z tym, że co miesiąc się nie udaje? 

Pierwsze miesiące nie bolały tak bardzo. Po poronieniu, każdy kolejny miesiąc starań, nieudanych starań przynosił morze łez. Próbowałam o tym nie myśleć, ale nie da się. Nie da się tak po prostu nie myśleć o największym marzeniu. Założyłam blog, to pozwoliło mi oderwać myśli od niepowodzeń. Uwielbiam pisać, dzięki temu poznałam niesamowite kobiety, które też starały się miesiącami, latami. Każdej starającej się kobiecie mogę polecić znalezienie hobby, czegoś, co pozwoli oderwać myśli.

Wiele osób twierdzi, że blokada przed zajściem w ciąże zaczyna się od głowy

Coś w tym jest. Gdy po 3 nieudanych cyklach leczenia w klinice postanowiliśmy dać sobie 2 miesiące przerwy, odpocząć, zregenerować siły – udało się!!! W momencie gdy odpuściłam, przestało mi tak bardzo zależeć na tym by w tym czasie zostać mamą, udało się! To było najpiękniejsze wynagrodzenie za tę walkę i morze wylanych łez.
Już będąc w ciąży dowiedziałam się o tym, jaki wielki wpływ na starania ma dieta. Wcześniej, szukając rozwiązania naszego problemu nie szłam w tym kierunku, wydawało mi się że na taki problem pomóc może jedynie medycyna. Warto zadbać o dietę, o siebie, samopoczucie, to też jest ważne.

Niepłodność w dzisiejszych czasach…

spotyka coraz więcej osób. Gdy zaczęliśmy starania, miałam wrażenie że ten problem dotyczy tylko nas. W momencie gdy otworzyłam się na innych, zaczęliśmy rozmawiać o tym ze znajomymi, pisałam o tym na blogu dostrzegłam że wiele par stara się o dziecko miesiącami, latami.
Nadal za mało się o tym mówi. Kobiety starające się o dziecko często pozostają z tym same. Często z wielkimi wyrzutami sumienia i poczuciem bezradności. O tym trzeba rozmawiać, o tym trzeba pisać. Taka historia jak moja, daje nadzieje wielu kobietom.

Kiedy wszyscy zachodzą w ciąże tylko nie Ty

Miotały mną sprzeczne uczucia. Złość. Wielka złość, poczucie bezradności, niesprawiedliwości. Innym się udaje od razu, inni zostają rodzicami nawet tego nie planując, a my? My bardzo pragniemy dziecka, a mimo wszystko nie udaje się. Cieszyłam się z każdej ciąży koleżanki, przyjaciółki, trzymałam mocno kciuki i wierzyłam że i ja niedługo dołączę do grona przyszłych mam.

W ciężkich momentach nie mogłam nawet patrzeć na reklamy z dziećmi,  kobiety w ciąży. Innym zaś razem przesiadywałam do późnej nocy przed komputerem, na forach, czytając podobne historię do naszej.

Starania o dziecko mają to do siebie, że cały czas masz to w głowie, od tego nie da się uciec

Czego najbardziej brakowało Ci podczas starań o dziecko

Moje życie nie zmieniło się bardzo z powodu starań o dziecko. Może jedynie byłam czasami smutna, podłamana kolejną nieudaną próbą. Wiedziałam jednak, że nie mogę się poddać! Każdy kolejny cykl był nadzieją, każdy kolejny miesiąc starań zbliżał nas do spełnienia marzeń.

Czego Cię to nauczyło?

Starania nauczyły mnie dwóch rzeczy: cierpliwości i wykrzesania z siebie wielkich mocy fizycznych i psychicznych by dojść do celu. Starania uczą wielkiej cierpliwości. Staraliśmy się 1.5 roku, zanim udało nam się szczęśliwie zajść w ciąże, a co mogą powiedzieć kobiety, które starają się latami? Znam kobietę, która stara się o dziecko 12 lat. Powiedziała mi kiedyś piękne słowa:

Mimo wszystko musisz wierzyć że się uda, że będziesz mamą. Bez tej wiary starania będą katorgą.

Uwierzyłam.

Starania nauczyły mnie dwóch rzeczy: cierpliwości i wykrzesania z siebie wielkich mocy fizycznych i psychicznych by dojść do celu.

 

I w końcu się udało

W czerwcu 2014 roku mieliśmy pierwszą wizytę u dr Wołczyńskiego, w białostockiej klinice Artemida. Jest naszym bohaterem. Powierzyłam mu siebie, moje zdrowie a potem także prowadzenie ciąży, mimo że była dość trudna.

Po 5 cyklach starań, 22 listopada zobaczyłam dwie kreski na teście

Byłam w szoku, bo 2 dni wcześniej wyszłam ze szpitala, do którego trafiłam z ogromnym bólem brzucha, który uniemożliwiał mi nawet oddychanie. Na karcie wypisu widnieje „test ciążowy – wynik ujemny” :). Do zrobienia testu zmusiła mnie przyjaciółka, która po rozmowie telefonicznej i informacji, że okres miałam dostać 3 dni temu, przyjechała z testem ciążowym. Mąż był wtedy na służbie. Byłam pewna, że w ciąży nie jestem, przecież dopiero co wyszłam ze szpitala, gdzie zrobili mi test. Nie dała się jednak zwieźć i 3 minuty później przeżyłam jeden z największych zaskoczeń w swoim życiu! Większy szok przeżyłam tylko na wieść, że nosze pod sercem trzy cuda.

trojaczki.com

To będą trojaczki!

Podczas wizyt cały czas monitorowaliśmy mój cykl, wiedziałam więc, że tym razem udało mi się wyhodować 3 piękne jajeczka. Zostałam poinformowana o tym, że może tak się zdarzyć, że zapłodnione zostaną wszystkie 3. Musieliśmy podjąć decyzje czy będziemy próbować. Nie było się nad czym zastanawiać, nieśmiało marzyłam o tym, żeby chociaż jedno dało radę. Wizyta w 5 tc była ogromnym szokiem.

Byłam w ciąży z TROJACZKAMI!!!

Jak przebiegała ciąża?

Pierwszy trymestr to ciągłe mdłości. W drugim czułam się świetnie, aż do 24 tc, kiedy to trafiłam do szpitala z rozpoczynającym się porodem. Powodem całego zamieszania była skrócona szyjka do 6mm i jak się okazało w późniejszym czasie bakteria w moczu.

Zostałam w szpitalu na kolejne 3 miesiące, aż do dnia porodu.  Dzieci rozwijały się prawidłowo, rosły w równym tempie, nie było żadnych problemów. Udało nam się wytrzymać jeszcze 10 tygodni, przyszły na świat w końcówce 34 tc.

16409364_10206759668468580_1536526077_o — kopia

Śpieszą się na ten świat

To był koszmar. Pamiętam każdą sekundę tego dnia, każde słowo wypowiedziane na porodówce, pamiętam nawet oprawki lekarza, który mnie przyjmował. Trafiłam w najlepsze ręce! Lekarzom udało się zatrzymać poród w 24 tygodniu ciąży, dzięki temu było nam dane wytrzymać jeszcze ponad 3 miesiące w 4paku. Dzieci przyszły na świat poprzez zaplanowane cesarskie cięcie, z powodu mojego zatrucia ciążowego. Gdyby nie to, być może wytrzymalibyśmy dłużej.

Zostatałam mamą

Najcudowniejszy dzień naszego życia. Mimo wszystko, tego dnia byłam spokojna. Wiedziałam, że jesteśmy w najlepszym miejscu, w rękach specjalistów i że wszystko zakończy się dobrze. Poród przebiegał bezproblemowo z wielką niespodzianką na samym początku, okazało się że trzeci trojak jest… synem!

trojaczki

16409917_10206759670948642_457996766_o

trojaczki

Jak wyglądały początki z trojaczkami? I jak wygląda życie z taką gromadą?

Szczerze? Pierwsze pół roku to czas wyjęty z życia. Wiedziałam, że przyjście na świat trójki dzieci wiele zmieni, ale nie spodziewaliśmy się, że aż tak! Spaliśmy łącznie 3-4 godziny na dobę, karmiliśmy dzieci co 2h, a nakarmienie jednego zajmowało nam 30 minut. Bardzo przydała się nam pomoc najbliższych.
Teraz jest o wiele lepiej. Dzieci mają już 19 miesięcy I o wiele łatwiej nad nimi zapanować. Są zdrowe, wesołe i z łezką w oku obserwuję, jaka magiczna więź ich łączy. Potrafią wyssać ze mnie ostatnie pokłady energii, ale nie wyobrażam sobie życia bez nich. Jest cudownie!

16443947_10206759679068845_2068065338_o

Teraz jestem

Mam trójkę dzieci. Są cudem. Naszym własnym cudem. Mogło skończyć się różnie, mogło nie być ich teraz na świecie. Mimo wszystko wiem, że walka o nie była najtrudniejszą, ale i najbardziej udaną walką, jaką przyszło mi stoczyć. Każda wizyta, każda wydana złotówka na leczenie, każda porada specjalisty warta jest tego trudu. Wiele kobiet marzy o dziecku, wielu parom do szczęścia potrzeba tylko dziecka.

Jesteśmy idealnym przykładem na to że cuda się zdarzają i to w potrójnej dawce. Trzeba wierzyć, nie wolno się poddawać! Trzeba zrobić wszystko, spróbować różnych sposobów, metod. Nie można zamykać się na żadną opcję. Wybór zaufanego specjalisty to bardzo ważna kwestia, najważniejsze jednak jest wsparcie partnera i wiara, bo jak wiadomo:

wiara czyni cuda!

trojaczki

trojaczki

***

Agnieszka to mama cudownych trojaczków – Nikodema, Oliwii i Leny, które wywróciły jej świat do góry nogami. Wcześniej zawodowy pracoholik buszujący w marketingu internetowym. Od 3 lat prowadzi  bloga, gdzie od początku opisywała trudną drogę do wymarzonych 2 kresek.

Bloga Agnieszki Trojaczki.com.pl
F
acebook Trojaczków